Tomasz J. zostaje w areszcie


Sąd nie uwzględnił zażalenia obrońców domniemanego sprawcy wysadzenia kamienicy w Poznaniu na decyzję o umieszczeniu 43-latka w areszcie. Podejrzany spędzi najbliższe trzy miesiące w areszcie.

 

Tomasz J.  będzie odpowiadał za zabójstwo żony, znieważenie jej zwłok i spowodowanie częściowego zawalenia się budynku mieszkalnego. Mężczyzna w trakcie przesłuchania nie przyznał się do winy i odmówił składania zeznań. Grozi mu nawet dożywocie.

– Mężczyzna jest podejrzany o zabójstwo Beaty J., o znieważanie jej zwłok oraz o spowodowanie częściowego zawalenia budynku mieszkalnego poprzez uwolnienie z instalacji wewnątrz tego budynku mieszaniny gazowo-powietrznej – poinformowała pod koniec marca rzeczniczka prokuratury,  Magdalena Mazur-Prus. –  W ten sposób sprowadził zagrożenie zdrowia i życia na wiele osób, a następstwem takiego działania był zgon czterech osób. Dwadzieścia sześć osób doznało ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, natomiast pozostałe zostały narażona na niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia.

Pod koniec marca sąd podjął  decyzję w sprawie trzy miesięcznego aresztu dla Tomasza J. Podejrzany o morderstwo żony, znieważenie jej zwłok oraz wysadzenie kamienicy na Dębcu trafił na szpitalny oddział aresztu w Bydgoszczy.

Obrońca Tomasza J. podejrzanego o morderstwo oraz wysadzenie kamienicy na Dębcu złożył do sądu zażalenie na areszt. Poznański sąd nie uwzględnił go. Sędzia wskazała, iż nie budzi jej wątpliwości, że wybuch i zawalenie kamienicy jest powiązane z zabójstwem i zbezczeszczeniem zwłok.

– Jestem sędzią od prawie 40 lat, przez cały ten czas orzekam w sprawach karnych – powiedziała Małgorzata Ziołecka. – Słyszałam i widziałam rzeczy straszne, czyny okrutne – żeby nie powiedzieć: bestialskie. Jednak po raz pierwszy mam do czynienia  ze sprawą, w której sprawca zabójstwa (…) z pełną premedytacją pociągnął w otchłań śmierci cztery osoby i spowodował ciężkie obrażenia ciała kilkudziesięciu innych. Jest to naprawdę straszna sprawa.

Sędzia zaznaczyła, że słowa te wypowiada „poza kwestią rozstrzygania zażalenia”.

Prokuratura do akt sprawy włączyła też dokumentację dotyczącą wypadku drogowego ze stycznia. Samochód, którym kierował Tomasz J., uderzył w drzewo. Mężczyzna wyszedł z tego zdarzenia bez większych obrażeń. Poważnie ucierpiał natomiast jego nastoletni syn, który przebywa w szpitalu i  trwa jego rehabilitacja.

Według nieoficjalnych doniesień mediów, Beata J. zarzucała mężowi, że z zemsty i niezgody na rozstanie małżonków celowo doprowadził do wypadku.

 

 

Sylwia Lechna

 

Czytaj także:

 

 

Dodaj komentarz