Lech Poznań zremisował we Wrocławiu ze Śląskiem 2:2 (1:0). Obie ekipy zaimponowały formą mimo niekorzystnych warunków na murawie. Remisowy rezultat sprawił, że układ w tabeli na szczycie się nie zmienił.
Po nieudanym doborze składu na mecz z Pogonią Szczecin trener Dariusz Żuraw przestał w nim kombinować i wystawił ten jak dotąd najefektywniejszy i najbardziej zadowalający kibiców. Spośród wszystkich nowo wprowadzonych do pierwszej jedenastki zawodników, dzisiaj pozostał tylko jeden – Djordje Crnomarković, zastępujący nieobecnego we Wrocławiu Thomasa Rogne. Wraz z powrotem do składu wychowanków Kolejorza: Jakuba Kamińskiego, Jakuba Modera oraz Tymoteusza Puchacza, gra Lecha Poznań znów się kleiła i znów imponowała. I nie przeszkodziły w tym ekstremalne warunki pogodowe panujące w trakcie spotkania.
Lechici jak ryby w wodzie
Pojedynek we Wrocławiu toczył się w upale przekraczającym 30 stopni, któremu towarzyszył rzęsisty deszcz. Murawa całkowicie była przesiąknięta wodą. Mimo to sędziowie po konsultacjach zadecydowali, że mecz się odbędzie, o jego przerwaniu też nie było mowy. Piłkarze obu drużyn jednak stawili czoła ekstremalnym warunkom i nie narzekali na okoliczności, w jakich przyszło im walczyć.