Lech mimo słabej gry w Lizbonie ma wciąż szansę na awans


Bez bramek w meczu CF Os Belenenses – Lech Poznań i mimo to poznaniacy nadal mają minimalną szansę na wyjście z grupy.  Kolejorz musi wygrać z FC Basel w ostatniej kolejce i do tego liczyć na korzystne rozstrzygnięcie w pojedynku Portugalczyków z Fiorentiną.

Zachowanie szans na awans do 1/16 finału było stawką meczu Lecha w Lizbonie z Belenenses. Obie drużyny do tej pory zgromadziły po cztery punkty i tylko kolejne trzy „oczka” mogły dać nadzieje na rozgrywanie ostatniego meczu w fazie grupowej o stawkę.

Od początku spotkania do ataków ruszyli gospodarze. Większość akcji przeprowadzali lewą stroną, ale dobrze spisywała się kolejowa defensywa, choć nieporozumienie Douglasa i Buricia mogło być kosztowne. Na szczęście Fabio Sturgeon nie zdążył sięgnąć piłki. Grająca w nietypowym składzie obrona od czasu do czasu miała problem z komunikacją, w czym miejscowi szukali swojej szansy. Pierwszą dogodną okazję zmarnował jednak fatalnie Tiago Caeiro nie trafiając czysto w piłkę głową. Lech starał się odgryzać próbami z dystansu, lecz zarówno Formella jak i Lovrencsics nie trafiali w bramkę.

Mecz się wyrównał, jednak nadal lepsze sytuacje stwarzali sobie Portugalczycy. W 23. minucie bliski otwarcia wyniku był Caeiro. Napastnik mógł skorzystać z dobrego zagrania Andre Geraldesa, ale został bardzo dobrze zablokowany przez Dariusza Dudkę. Niestety kolejny pojedynek tej dwójki zakończył się rzutem karnym. Arbiter z Irlandii Północnej uznał, że Dudka przytrzymał napastnika podczas dośrodkowania i wskazał na „wapno”. Tiaro Silva wziął krótki rozbieg, zmylił Buricia, ale uderzył ponad poprzeczką!

Niewykorzystana sytuacja nie złamała Belenenses, które atakowało jeszcze groźniej i na cztery minuty przerwą ponownie powinno skończyć się bramką. Douglas źle główkował piłkę wybijając ją przed bramkę, gdzie na szczęście Caeiro nie trafił w piłkę. Lepiej zachował się chwilę później pechowy wykonawca karnego, Tiaro Silva, jednak tuż zza pola karnego posłał futbolówkę obok słupka. Portugalczyk do przerwy mogli zdobyć co najmniej trzy gole, ich indolencja strzelecka zaważyła jednak na tym, że wynik w pierwszej części zmianie nie uległ.

Mimo, że rezultat remisowy żadnej z drużyn nic nie dawał, po przerwie niewiele działo się pod bramkami. Gra toczyła się głównie w środku pola , a bramkarze z rzadka musieli wzmóc swą uwagę, gdy ciężar akcji przenoszony był bliżej końca boiska. Dużo ożywienia od razu po wejściu na boisko wniósł Szymon Pawłowski, ale w niezłej sytuacji uderzył mocno niecelnie. Na nieco ponad kwadrans przed końcem swoją szansę otrzymał Barry Douglas. Lech miał rzut wolny z nieco ponad 25 metrów, lecz Szkot w wydawać by się mogło, wymarzonej dla siebie sytuacji, trafił w mur. Kilkadziesiąt sekund później do gospodarzy uśmiechnęło się szczęście, gdy po uderzeniu Pawłowskiego i rykoszecie, piłka trafiła w słupek.

Kolejorz w końcu ruszył do przodu, swojej szansy zaczęło też szukać Belenenses. Trenerzy wykorzystali wszystkie możliwe zmiany, a ich podopieczni coraz bardziej odkrywali się szukając z przodu zwycięskiego gola. Akcje ofensywne były jednak mocno chaotyczne i nie kończyły się celnymi strzałami. W takiej sytuacji zaś trudno o gole. Bezbramkowy remis szans na awans nikomu nie przekreślił wobec remisu w starciu Basel z Fiorentiną.

CF OS BELENENSES – LECH POZNAŃ 0:0
Żółte kartki: Dalcio Gomes – Dudka, Linetty

Belenenses: Ventura – Andre Geraldes, Tonel, Brandao, Filipe Ferreira – Ricardo Dias – Kuca, Ruben Pinto, Tiago Silva (67. Carlom Martins), Fabio Sturgeon (79. Dalcio Gomes) – Tiago Caeiro (76. Luis Leal);

Lech: Burić – Kędziora, Kadar, Dudka, Douglas – Trałka (46. Tetteh), Linetty – Formella (65. Pawłowski), Gajos, Lovrencsics – Thomalla (72. Hamalainen).

źródło www.lechpoznna.pl

Dodaj komentarz