Jeden krótki zabieg wystarczył, by przywrócić głos. Specjaliści ze szpitala im. F. Raszei przeprowadzili pierwszą tyreoplastykę z użyciem implantu. Efekt był spektakularny: pacjentka, która wcześniej komunikowała się z dużym trudem, już w trakcie operacji zaczęła wyraźnie mówić.

W miejskim szpitalu im. F. Raszei na oddziale otorynolaryngologii pracuje zespół specjalistów, którzy zajmują się fonochirurgią – czyli chirurgiczną zmianą głosu. W czerwcu przeprowadzili pierwszą w tej placówce tyreoplastykę typu I z użyciem implantu Montgomery. Czyli prościej mówiąc: przywrócili pacjentce głos.
Choć dla wielu ludzi mówienie wydaje się czymś oczywistym, sam proces w rzeczywistości jest całkiem skomplikowany. Uczestniczą w nim nie tylko usta, ale również gardło, nos, krtań, a nawet płuca. Te ostatnie działają trochę jak miech – wtłaczają przez tchawicę powietrze do krtani, w której znajdują się fałdy głosowe, potocznie nazywane strunami głosowymi. Nie bez powodu – tak jak drganie strun pozwala wydobyć dźwięk z instrumentu, tak wibracje fałdów głosowych pozwalają nam mówić.
U zdrowego człowieka dwa fałdy przyczepione są do krtani. Mogą się do siebie zbliżać i oddalać – jak skrzydła przesuwnych drzwi. Gdy są daleko od siebie, powietrze może swobodnie przepływać. Gdy się stykają – musi się przez nie przecisnąć, co tworzy wibracje. I to właśnie te drgania, ukształtowane później przez gardło, jamę ustną i nosową, język, wargi i zęby pozwalają nam dźwięcznie i zrozumiale mówić.