Zgromadzeni w sobotni wieczór w Hali AWF kibice nie mogli narzekać na brak emocji. Przez całe spotkanie 10. kolejki Pekao S.A. 1. Ligi Enea Basket Poznań oraz ŁKS Coolpack Łódź z dużym poświęceniem walczyły o końcowy triumf.

Już pierwsza połowa pokazała, z jak zaciętym meczem będziemy mieli do czynienia.
W spotkanie nieco lepiej weszli przyjezdni, którzy rzutach osobistych Norberta Kulona prowadzili 10:4. Z czasem Enea, głównie dzięki Jamesowi Washingtonowi i Andrzejowi Krajewskiemu, zbliżyła się do remisu, a po wolnych Michała Samsonowicza zdobyła drobną przewagę (20:18). Po dziesięciu minutach gry to ŁKS był jednak minimalnie lepszy (27:25).
W drugą kwartę z dużym animuszem weszli gospodarze. Dobrą energię z ławki wniósł Bartosz Mońko, swoje robili Samson i Krajca, ale łodzianie także nie próżnowali, skrzętnie wykorzystując m.in. rzuty osobiste. Prowadzenie zmieniało się kilkakrotnie, a na przerwę
w nieco lepszych nastrojach schodzili do szatni podopieczni trenera Roberta Skibniewskiego (48:47).
