Polski imbir (ZDJĘCIA)


Brzmi dość egzotycznie. A w ogóle czy to możliwe? Otóż tak i to nie na zasadzie eksperymentalnej ciekawostki, ale już w produkcji. A wszystko dzięki zaangażowaniu i entuzjazmowi trójki ludzi – Barbary Majoch ze spółki AgriSmart z Trzciany w okolicach Krakowa i dwóch osób z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, prof. Joanny Kobus – Cisowskiej i prof. Piotra Szulca. Uprawa mieści się w stolicy Wielkopolski na Marcelinie.

Polski imbir

Imbir już od dłuższego czasu na dobre zagościł nie tylko na sklepowych półkach w Polsce, ale i w naszych kuchniach. Kiedyś egzotyczny, mało dostępny, dziś bardzo często, a szczególnie jesienią, nie tylko poprawia nam nastrój, ale także jest produktem wspomagającym zdrowie. Dzięki swoim właściwościom prozdrowotnym pojawia się w tłoczonych sokach, piwach, herbatach, w wersji marynowanej, kandyzowanej, a także jako kłącze, które dodajemy do potraw lub napojów.

A jak wygląda uprawa w Poznaniu? Oczywiście nieco inaczej niż na przykład w Azji. Zasadnicza różnica to tunele foliowe, które z jednej strony chronią roślinę przed niskimi temperaturami, a z drugiej zapewniają optymalne warunki wegetacji zdecydowanie podwyższając temperaturę.

Tu rodzi się jednak ważne pytanie, czy ten nasz imbir jest lepszy, gorszy od tego sprowadzanego z egzotycznych krajów? W zasadzie nie. Jest może nieco mniej ostry, ale jego walory zdrowotne są identyczne, a o to przecież głównie chodzi.

Więcej na kolejnych stronach tego artykułu:

Dodaj komentarz