Kiedy zaczniemy analizować główne filary naszej gospodarki to w gronie tych najważniejszych na pewno znajdzie się budownictwo. Bo to przecież nie tylko materiały do stawiania nowych domów i ludzie przy tych pracach zatrudnieni. To ogromna ilość zarówno produktów wyjściowych jak i tych bardziej przetworzonych. Ale pamiętajmy, że szeroko rozumiane budownictwo to również dość wrażliwa na wiele czynników, struktura.

Stąd niepokoje w innych dziedzinach gospodarki bezpośrednio przekładają się na stan budownictwa. Ot choćby rynek finansowy, stabilność kredytów, wysokość zarobków społeczeństwa i wynikająca stąd zdolność kredytowa obywateli. Przy okazji w miarę stabilna sytuacja na rynku pracy i to nie tylko jej stan obecny, ale także perspektywy. Z kolei mieszkanie, czy wolno stojący dom to dopiero początek całego procesu realizacji od momentu tzw. gołych ścian, aż do stanu kiedy w takich przestrzeniach możemy zamieszkać i tu pojawiają się setki, jeśli nie tysiące kolejnych firm pracujących w przestrzeni, którą moglibyśmy nazwać szeroko rozumianym wyposażeniem mieszkań. Zatem nie bez powodu mówi się, że ten sektor to – koło zamachowe gospodarki. Jakże często używa się takiego określenia w stosunku do niektórych dziedzin gospodarki i to nie tylko naszym kraju. Jednak w Polsce ma to pokrycie w faktach.