Multiinstrumentalista kultur, eksplorator autorskiej estetyki będącej paszportem dla nowych przestrzeni, które nie muszą przekraczać granic – w jego muzyce ich po prostu nie ma – udowodnił to jedyny w tym roku w Europie koncert Johna Zorna – pierwszego headlinera tegorocznej edycji Enter Enea Festival. Lider nowojorskiej sceny muzycznej stał się liderem całego wieczoru. Zaaranżował jego trzy odsłony.

Koncert za bilety i „zakulisowy”…
Jak na „reżysera” przystało, John Zorn osobiście wprowadzał, zapowiadał oraz obserwował muzycznych aktorów. Siedząc na schodkach prowadzących w stronę sceny był jak klucz wiolinowy, który jest kluczem do odczytania partytury. Ten, kto obserwował jego reakcje na to jak grają muzycy, mógł doświadczać dwóch równorzędnych koncertów. Pierwszy – ten, na który można było kupić bilety (na scenie) oraz „koncert zakulisowy” złożony z kompozycji gestów i mimiki Johna Zorna: uśmiechów, podnoszenia brwi, w oczach widocznej ekscytacji i refleksji. Wstawał i pokazywał gesty adresowane np. do perkusisty (kciuk wyżej i wyżej…).