Naturalną konsekwencją było wyszukanie kolejnego dzieła, które można by przybliżyć w ten sposób szerszej publiczności. Uwagę dr Magdaleny Komosy, która zajęła się tym tematem, przyciągnęła pochodząca z 1821 roku sztuka „Kościuszko nad Sekwaną” – nie bez znaczenia był fakt, że w 2026 r. obchodzimy 280. rocznicę urodzin tego wybitnego Polaka. W zbiorach Biblioteki Raczyńskich znajdował się druk teatralny sztuki, a dzięki depozytowi Teatru Polskiego placówka miała też dostęp do partytury. Do współpracy zaproszono Mariusza Matuszewskiego, kompozytora i aranżera, który razem z Biblioteką przygotował – a wcześniej przeinstrumentował – „Wigilię św. Andrzeja”.
– Zaczęliśmy analizować partyturę i tekst „Kościuszki nad Sekwaną”, numer po numerze. Gdy doszliśmy do piątego numeru – mazura i Mariusz Matuszewski rozpoznał w nutach melodię Mazurka Dąbrowskiego, zaniemówiliśmy – wspomina dr Magdalena Komosa. – „Kościuszko nad Sekwaną” nie jest dziełem wyrafinowanym, nie spodziewaliśmy się, że odnajdziemy w nim takie skarby.
Zapisowi nutowemu „Mazurka Dabrowskiego” nie towarzyszyły jednak znane wszystkim słowa Józefa Wybickiego, lecz takie, które miały służyć intrydze scenicznej. Twórcy używali czasem tego typu wybiegów, by oszukać ówczesną cenzurę.
– Muzyka była w XIX-wiecznym teatrze traktowana na równi ze słowem – wyjaśnia dr Magdalena Komosa. – Utwory rozpisywane były często na kilkanaście głosów, a wykonywała je średnio 30-osobowa orkiestra. Zwyczajem było organizowanie tzw. bukietów teatralnych, czyli wystawianie jednego wieczoru kilku jednoaktówek; w przerwach zaś grały orkiestry antraktowe. W sztukach wykorzystywano muzyczne motywy o korzeniach ludowych – grano kujawiaki, mazury, polonezy. Dzięki wykorzystaniu takiego repertuaru sztuki stawały się spoiwem tożsamości narodowej – zwłaszcza że ich twórcy szybko zorientowali się, że cenzura zwykle nie ingeruje w muzykę, skupiając się na słowach.