„Pasja artystów, profesjonalizm i zaufanie, a także współrozumienie i lojalność były dla mnie największym darem” – powiedziała Renata Borowska-Juszczyńska, na finał ostatniej w tym sezonie premiery a zarazem wydarzenia wieńczącego 14 lat piastowania przez nią roli dyrektor naczelnej Teatru Wielkiego w Poznaniu. Każdy tego wieczoru mógł się poczuć wyróżniony: artyści – brawami miłośników baletu; publiczność – możliwością obcowania z kunsztem tancerzy a sama dyrektor również uhonorowaniem jej osoby: Brązowym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” oraz odznaką honorową „Za zasługi dla województwa wielkopolskiego”, w uznaniu jej działań na rzecz promocji polskiej kultury i twórczości Stanisława Moniuszki w kraju i za granicą, rozwoju międzynarodowej współpracy oraz realizacji projektów artystycznych i edukacyjnych. Oba wyróżnienia wręczył Wojciech Jankowiak, wicemarszałek województwa wielkopolskiego.

26 czerwiec 2026 r. Wieczór gorący w temperaturze powietrza i żarliwy w emocje. Wieczór pełen autorskich wzruszeń, osobistych zachwytów i podziwu dla twórczych zdolności wyjścia poza ramy i schematy dla dobra sztuki.
„Caravaggio” po raz pierwszy na deskach Teatru w Polsce…
Nie można chyba było sobie wyobrazić lepszego zwieńczenia sezonu niż to, które zaprosiło nasze zmysły na balet. Dobry balet i wypowiadane słowa łączy precyzja. Zazwyczaj jeden gest znaczy więcej niż dziesięć przypadkowych. Jeden oddech jest wstanie zastąpić powietrze. Chwila bywa ważniejsza niż pełna godzina.
Gesty tancerzy w wyrażaniu tego, co dramatyczne oraz czułe, ustawiały się punktualnie (precyzyjnie) na tarczy sceny. Wskazówki sekundowe i minutowe doganiały to znów prześcigały wyobraźnię. Stopy artystów przyodziane w pointy, z każdą zmianą rytmu prowadziły do puenty roztańczonych na scenie obrazów – puenty, która stawała się jednocześnie tytułem kolejnej barwy gestów, które oklaskiwaliśmy w kolejnych chwilach. Nad nimi królowała rozciągnięta ponad ramionami sceny, jakby mosiężna rama (podobna ale mniejsza, ustawiona i odpowiednio podświetlona we foyer teatru, zachęcała do robienia sobie w niej zdjęć).
„Caravaggio” jest dyrygentem kontrastów…
Weszliśmy w świat „Caravaggia” – jako genialnego artysty a zarazem człowieka, dla którego rama życia codziennego okazywała się nie raz za ciężka. To, co kluczowe dla uniwersalnego przekazu tego dzieła – nie oglądaliśmy biografii włoskiego barokowego malarza. Nie przyszliśmy po to… Podglądaliśmy bardziej to, co jest symbolem skinień, które uczuciom nadają znaczenie faktów kształtujących naszą osobowość, marzenia, pragnienia. Oglądając te „żywe obrazy” znajdowaliśmy się w czasie teraźniejszym w stosunku do tego, co dziś Caravaggio mógłby namalować…
Takie podejście wynikało m.in. z wizji Bruno Moretti’ego, odpowiadającego za warstwę muzyczną tej premiery. W jej brzmieniu połączył on dwie natury – temperamentną Caravaggia i bardziej dostojną żyjącego w tej samej epoce, co on – Claudia Monteverdiego. Muzyka wznosiła się dla nas jak katedra – nie wymagająca żeby być jednoznacznie świętym albo czysto ludzkim. Jakby Bruno Moretti, przefiltrował przez własną autorskość, kruszejące dziś wizje Caravaggia i… nakładał na nie kolejne warstwy werniksu – nadając im jaskrawości do odczytania ich współcześnie. Cytaty i rozwój motywów z Monteverdiego stworzyły harmonię pomiędzy przestrzenią przeznaczoną dla muzyki a granicami, które przekraczała choreografia. Mauro Bigonzetti nadał jej (jako rodowity rzymianin) iście włoski styl i charakter. Dopowiedzieć warto, że Moretti i Bigonzetti współpracują z sobą już od 35 lat.
Za kierownictwo muzyczne była odpowiedzialna Katarzyna Tomala-Jedynak. Efekty jej pracy subtelnie (od strony wyrazu artystycznego) ale też dosadnie (od strony akcentów dźwiękowych) zaakcentowało wyczulenie na tempo; zachowanie klasycznego brzmienia oraz… użycie maszyny wiatrowej, instrumentu, który jest obecnie mało popularny. Jednym zdaniem a właściwie gestem – ta partytura pozwoliła nam zapatrzeć się w scenę.
Balet Teatru Wielkiego w Poznaniu tańczy światłem…
Półcienie oraz błyski ruchu scenicznego ekscytowały swoją namacalność w scenografii i w reżyserii świateł Carlo Cerri’tiego. Za kostiumy odpowiadali: Krostopher Millar i Lois Swandale.
Balet Teatru Wielkiego im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu, pod kierownictwem Roberta Bondary, podczas premiery „Caravaggia” tańczył światłem. Ciała tancerzy były lekkie i zwiewne jak płótna rozciągnięte poprzez emocje. Ich pigmenty rozwijały perspektywę i ciakawość dla wrażliwości współczesnego odbiorcy.
Obrazy były przez tych tancerzy malowane na żywo… a potem znikały… i tak ponownie… Ci „uczniowie” Caravaggia w stosunku do swojego mistrza byli niepokorni i świadomi tego, że tacy chcą być. Dzięki temu nie byli tylko odtwórcami emocji kojarzonych z tytułowym bohaterem baletu, ale sami kreowali coś, co dziś jest sztuką tańca… a kiedyś zostanie może namalowane przez innych mistrzów.
Dominik Górny
Zdjęcie Archiwum Teatru Wielkiego w Poznaniu / fot. Ewa Krasucka