Intencje słyszalne i widzialne
Gdybyśmy nawet nie znali faktów dot. powstawania tej płyty – przypomnijmy – ponad 14 lat – te intencje są odczuwalne… Dają przyjemność słuchania płyty i odkrywania jej różnych wymiarów. Jakie konkretnie intencje – ktoś mógłby dopytać… Odpowiem nad wyraz (i nad słowo) konkretnie – a czy o oddechu się mówi? Czy myślimy o tym, że oddychamy?
„Będę drżała. Poświatowska” jest wydawnictwem, na które składa się 14 kompozycji. Wschód nagranych dźwięków i słów rozpoczyna „apertura” (z języka hiszpańskiego „otwór ograniczający przestrzeń, przez którą przechodzą fale elektromagnetyczne”). Parafrazując tytuły kolejnych kompozycji; czując się naelektryzowani, przekonujemy jak „rozżarzona krew” „zapytuje o miłość”. „Ty-rozbłysły”, to przecież „magia liczb”, choć „wszystko płonie”. I „nagle wiesz”, że „na wspiętych skrzydłach” jest „wiązanie ze złota”. Czy to „mój kochanek” a może „zatrzaśnięty raj”?… A nad nami „interlunium” (w wolnym skojarzeniu „międzyksiężyc”) „srebrno rozchwiany” aż po wieńczące płytę „plagiarism”; nie, nie chodzi o plagiat. Bańka i Możdżer nie wychodzą przed Poświatowską ani się za nią nie ukrywają. Znajdują za to własną, autorską poświatę…
Na uwagę zasługuje szata graficzna albumu, która jest jak przezroczysta perła – pozwala przeniknąć to, co zaraz po włączeniu płyty rozjaśnia dźwięki i zatrzymuje zachwyt w czasie – „…żyje się tylko chwilą a czas jest przezroczystą perłą wypełnioną oddechem…” – jak pisała Halina Poświatowska.
