Jaką rybę na obiad? Dlaczego nie morszczuk!


Jeśli jeszcze nie bardzo rozumiemy, dlaczego mamy pożegnać się turbotem dzikim to kilka ważnych informacji:
– co 20 minut z wielkich akwenów znika jeden gatunek,
– aż 30 proc. morskich stworzeń jest zagrożonych wyginięciem,
– w Bałtyku tylko 3 na 10 poławianych komercyjnie gatunków znajdują się na stabilnym poziomie, mimo to wszystkie są odławiane,
– naukowcy prognozują, że jeśli nie zmienimy naszych zachowań, za 40 lat ryb w oceanach może zabraknąć.

Pamiętajmy, nasze kulinarne gusta mają ogromny wpływ na różnorodność życia w morzach i oceanach, a tym samym na życie nas wszystkich. Chrońmy mieszkańców mórz, jezior i oceanów mądrym wyborem w kuchni.

Więcej na kolejnych stronach tego artykułu:

7 komentarzy

  1. Rybakov pisze:

    W holandii morszczuka jest na potege

  2. Edyta pisze:

    z kontekstu tekstu wynika, że to gatunek zagrożony moi mili ;)

  3. Bunia pisze:

    Ja dzisiaj pierwszy raz zjadłam morszczuka. Był niesamowicie smaczny! Kupiłam w biedzie, choć na co dzień zakupy robię w wiejskim sklepiku. Mój spodziewany śmieciowy mintaj w czasie rozgrzewania tłuszczu okazał się wspaniałym morszczukiem… Przed przeczytaniem artykułu już sobie wyobrażałam, że zmienię sobie rybę do jedzenia i co teraz…. Czym zastąpić śmieciowego mintaja, skoro do wyboru jest jeszcze równie śmieciowa panga..? Na wsi jest mały wybór. A jaką rybę kupić w mieście?

  4. Meto pisze:

    Morszczuka zastąpić śledziem?! Buahaha. Za komuny funkcjonował żarcik, że winogrona da się z powodzeniem zastąpić ogolonym agrestem.

  5. Nila7 pisze:

    Morszczuk – o ile wiem,to w sprzedaży są tylko ogony ,a ta lepsza część morszczuka gdzie trafia ?
    Nila.

  6. Rybofan pisze:

    W tym artykule nie ma odp. na pytanie ‚Dlaczego nie morszczuk?’…
    Suche informacje

    • Mario pisze:

      Rybofanie, czytamy ze zrozumieniem i w całości, dopiero potem komentujemy. Artykuł odpowiada na pytanie „Dlaczego nie morszczuk?”. Morszczuk nie, ponieważ jest na czerwonej liście ryb, które niedługo wyginą, jeśli nadal będą poławiane w takich ilościach, w jakich są poławiane teraz. Jeśli koncerny rybackie nie potrafią same działać etycznie a rządy nie wprowadzają limitów (i w sumie chwała im za to, bo im mniej się rządy mieszają do gospodarki, tym lepiej ;)), to właśnie my, jako konsumenci, decydujemy na co stworzymy popyt i co w związku z tym będzie poławiane w większych ilościach, a czego połów będzie mało opłacalny.

Dodaj komentarz