Demony z jesieni wróciły. Kibice Lecha mają prawo czuć spory niesmak | Nasz Głos Poznański

Demony z jesieni wróciły. Kibice Lecha mają prawo czuć spory niesmak


Lech Poznań po niemrawym meczu remisuje na inaugurację rundy wiosennej w Gdyni z Arką 0:0.

http://naszglospoznanski.pl/wp-content/uploads/Lech-Bruk-Bet-27.jpg

Wszyscy mieli wielkie nadzieje związane z początkiem rundy wiosennej. Nie było powodu do niepokoju przy meczach sparingowych. Na boisku od pierwszych minut też nie wyglądało to źle. Nadzieja była podtrzymywana na początku spotkania, gdy w miarę składnie i szybko wyglądała gra Lecha. Zawodnicy nie snuli się po boisku i aktywna gra w ofensywie doprowadzała piłkarzy Kolejorza do dośrodkowań w pole karne, jednak żaden z graczy Dumy Wielkopolski nie potrafił zamknąć akcji. Im dalej w mecz, tym gra zespołu Nenada Bjelicy stawała się powolna, niemrawa, a zawodnicy przestali wychodzić do gry jak wcześniej. Pojawiały się pierwsze przebłyski z gry jesiennej. Wartym odnotowania jest fakt, że poznaniacy nie potrafili celnie uderzyć na bramkę, a samych strzałów było jak na lekarstwo, bo aż jeden (sic!).

Druga połowa to zupełna dominacja Lecha… z jednym strzałem celnym. Tak. Jednym strzałem celnym pod koniec spotkania. Kibice, którzy oglądali ten mecz mają prawo czuć spory niesmak po tym „spektaklu” obu drużyn. Nie było dłuższego momentu po przerwie, który mógł się podobać. Co prawda, lechici zagrozili bramce Steinborsa, jednak po serii rzutów rożnych te akcje się skończyły. Nie pomogli nawet nowi gracze Khoblenko, Koljić i Tomasik, którzy pojawili się w drugich trzech kwadransach na placu gry.  Co prawda, dwaj ostatni gracze nie dostali wielu minut od trenera Bjelicy, bo niespełna 15 minut biegali po boisku. Po wejściu Koljica formacja Lecha przestawiła się na 4-4-2, co miało ułatwić ataki pozycyjne i wrzutki, jednak tych w ogóle nie było.

Koledzy z zespołu mogą być wdzięczni Jasminowi Buriciowi za zachowanie czystego konta w bramce. Można powiedzieć, że Bośniak z polskim paszportem wybronił jeden punkt w Gdyni broniąc groźne strzały Szwocha czy Piesia. Burić był jednym z niewielu zawodników, którzy pokazali się na plus w tym spotkaniu. Obok niego przyzwoity występ zaliczył Robert Gumny. Natomiast wielki minus trzeba postawić przy nazwisku Jevticia. Szwajcar topornie ruszał się po boisku, miał bardzo nikłą liczbę udanych podań, podejmował fatalne decyzje, a także bezsensownie wdawał się w drybling w momentach, w których mógł podać do lepiej ustawionych rywali. Wynik meczu zupełnie oddaje to, co się działo na boisku.

ARKA GDYNIA – LECH POZNAŃ 0:0

Żółte kartki: Marcjanik – Janicki

Arka: Pavels Steinbors – Damian Zbozień, Frederik Helstrup, Michał Marcjanik, Adam Marciniak – Antoni Łukasiewicz, Luka Zarandia (65. Grzegorz Piesio) – Mateusz Szwoch, Andrii Bogdanov, Patryk Kun (78. Michał Nalepa) – Ruben Jurado (88. Michał Żebrakowski).

Lech: Jasmin Burić – Robert Gumny, Rafał Janicki, Emir Dilaver, Volodymyr Kostevych (78. Piotr Tomasik) – Łukasz Trałka, Maciej Gajos, Mihai Radut – Nicklas Barkroth (78. Elvir Koljić), Christian Gytkjaer (57. Oleksyi Khoblenko), Darko Jevtić.

Czytaj także:

Lech – Pogoń już w niedzielę. MAMY BILETY!

Zgłoś się do programu dla kibiców Lecha Poznań [film]

Dodaj komentarz